Marzenia się nie spełniają…. Marzenia trzeba spełniać!

Czy można pracować pełną parą, rozwijać swoje pasje, stawiać sobie cele i spełniać marzenia nie zaniedbując przy tym przyjaciół i własnego życia? Czy da się to wszystko pogodzić nie gubiąc w tym własnego „ja” ?

reklama

Czy decydując się na wyjazd za granice w poszukiwaniu lepszego życia można wciąż marzyc, a co ważniejsze za tymi marzeniami gonić…? O tym porozmawiamy dziś z 24 letnia Kasia White Wolf, czyli barmanka z Southampton… która pracuję i realizuje swoja pasję- muzykę na wyspach od 3 lat

– Witaj Kasiu, bardzo nam miło, że zgodziłaś się odpowiedzieć na kilka pytań… Może na pierwszy ogień pytanie o Ciebie. Skąd nazwa White Wolf, która króluję na Twoim kanale na YouTube ?
– Dzień Dobry, nie ma problemu. Dla mnie to czysta przyjemność. Jeśli chodzi o White Wolf- Wilk jest przedstawicielem anekumeny, czyli ziemi-przestrzeni niepodległej człowiekowi. Symbolizuje wszystko to, co pozostaje poza naszym ludzkim ładem, poza światem człowieka. Wilk jest samą esencją dzikości, a także odludzia, puszczy – czyli całego tego świata, który przed ludźmi jest zamknięty.
Jest strażnikiem własnej autentyczności i wolności. Prawa do życia po swojemu, w zgodzie z własną naturą. A kolor biały symbolizuje światło, dobroć.

– Powiedz nam biały wilku, co skłoniło cie do podjęcia decyzji o wyjeździe do Anglii? Jak na Twoja decyzje zareagowali bliscy, których musiałaś zostawić w Polsce?
– Do podjęcia decyzji o przyjeździe do Anglii miało wpływ parę czynników. Jednym z nich była możliwość poznania „nowego świata”, próba odnalezienia samego siebie i wiara w lepszy byt, gdyż nie oszukujmy się, tutejsze warunki w Anglii są o wiele bardziej komfortowe niż w Polsce. Przykro mi o tym mówić, jednak takie są realia. Wiadomo, rodzice nie byli zadowoleni faktem o moim wyjeździe aczkolwiek ostatecznie życzyli mi wszystkiego dobrego i zaakceptowali ścieżkę, którą sobie obrałam.

– Jak poradziłaś sobie z samotnością na wyspach, z tęsknota za bliskimi…? Uciekałaś w wir muzyki? Komponowałaś swoje teksty?
– Należę do osób niezależnych, którzy wszystko chcieliby robić najlepiej sami. Zdarzały się momenty, szczególnie w tych gorszych chwilach, gdy w swojej głowie miałam obrazy z Polski, mój rodzinny dom, ogródek, znajomych, jednak nigdy tak naprawdę nie odczuwałam tej tęsknoty. To nie jest tak, że nie posiadam uczuć, jednak mam dość specyficzne podejście w tym temacie, ale zawsze chętnie, przynajmniej raz w roku, odwiedzę Polskę. Co do twórczości, to prawda. Uciekałam i nadal uciekam w wir tekstów. Wszystkie swoje odczucia przelewałam na papier i było mi lżej, lepiej.

-Powiedz nam kiedy zaczęła się Twoja przygoda z muzyką ?
– Moja przygoda z muzyką zaczęła się już w wieku przedszkolnym, gdy chętnie śpiewałam swojej wychowawczyni i rówieśnikom. Po prostu, chyba mam to we krwi

– Jesteś barmanką , a to w sumie oznacza ze pracujesz do późna, jak więc udaję Ci się pogodzić pracę z muzyką?
– Mam elastyczny grafik. Wszystko tak naprawdę mogę dostosować pod siebie. Jak pracuje wieczorami, grywam sobie z rana i studio ogarniam w godzinach południowych. Jeśli mam szczęście i kończę o 17, mam nawet jeszcze czas żeby ze znajomymi wyskoczyć i coś konstruktywnego porobić.

– Co daje Ci takiego energicznego kopa ,że jesteś w stanie łączyć przyjemne z pożytecznym. Co sprawia, że piszesz własne teksty i komponujesz własne melodie? Masz jakieś motto, którego zawsze starasz się trzymać?
– Co daje mi kopa. Hm…życie. Dosłownie samo życie. Wszystkie moje podjęte decyzje, sytuacje, w których się znalazłam, ludzie dookoła mnie. Wszystko na nas oddziałuje. Jedni radzą sobie z tym idąc na siłownie a inni, tak jak ja, przelewają na kartkę, komponują muzykę, malują obrazy. Mam takie swoje własne motto życiowe, którym się kieruję: „Gdy Ty niesiesz dobro, los staje się przychylny dla Ciebie.”

– Czytelnicy nie wiedzą ale kilka występów przed publiką masz już za sobą. Co czułaś pierwszego razu, kiedy to przyszło Ci wyjść na scenę?
– Czułam jakbym miała sznur zawiązany na gardle a w każdy mój fragment wbijało się 1000 igiełek na raz, powodując drżenie całego mojego ciała.

– Jak udało Ci się pokonać lęk przed publicznością?
– Nie ukrywam, że do dzisiaj walczę z lękiem przed każdym moim występem publicznym. Uważam jednak, że jeśli odczuwamy strach to znaczy, że nam zależy, że chcemy dać z siebie 100%.

– Jaka jest tematyka Twoich tekstów, którego z wykonawców lubisz coverować?
– Jak już wcześniej wspomniałam. Głównym i odwiecznym problemem nas, ludzi jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: „Jaki sens ma moje życie”. I ja właśnie o tym piszę. O emocjach, uczuciach, sytuacji panującej na świecie. O bezdomnym z IQ wyższym ode mnie i o niespełnionych miłościach. Nie mam ulubionego wykonawcy, którego lubię coverować i szczerze, rzadko gram czyjeś piosenki. Stawiam na swoją własną twórczość.

-Jakie jest twoje największe marzenie związane z muzyka? Czy planujesz coś w tym kierunku zrobić?
– Moim marzeniem jest wydanie własnej solowej płyty. Jak na razie mam w planach projekt z chłopakami, którzy tworzą rap, ale nie jest powiedziane, że na jednej epce się skończy. Także liczę na opatrzność karmy i zobaczymy co los mi przyniesie.

– Na koniec wywiadu, prosiłabym cie o kilka slow dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą czy na emigracji warto spełniać swoje marzenia, czy da się pogodzić pracę z pasją…
– Trzeba mieć marzenia i wierzyć w swoje możliwości. Nikt nie jest idealny, ale każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy i posiada jakieś talenty. Trzeba tylko je umiejętnie wydobyć z siebie. Moja rada? Nie ograniczajmy siebie sami klatkami, które sami sobie zakładamy we własnej głowie.

– Dziękujemy Kasiu za kilka slow, jednocześnie życzymy Ci wielu sukcesów w życiu prywatnym jak i zawodowym. I czekamy na więcej piosenek, więcej występów w Twoim wykonaniu .
– Dziękuje, mam nadzieję, że jeszcze nie raz o mnie usłyszycie.

Z Katarzyną Owczarzak rozmawiała Sandra Figlarz


Druk materiałów reklamowych

Oferujemy kompleksowy druk najbardziej popularnych materiałów takich jak: Ulotki, Wizytówki, Bannery, Plakaty...

UDOSTĘPNIJ