Otyłość to nie wyrok – minus 100 kg

KG2Nawyki żywieniowe w ostatnich dekadach uległy dużym zmianom. W połowie XX wieku średnia ilość spożywanych dziennie kalorii wynosiła 2300 na osobę, pod koniec stulecia – 2800, a obecnie jest to już ponad 3000 kalorii. Zgodnie z zaleceniami WHO, norma wynosi 2000 – 2500 kalorii na dzień. Nic dziwnego, że terminem, którym posługują się naukowcy dla zbadania skutków tych zmian jest „epidemia otyłości na świecie”.
Otyłość nie musi jednak oznaczać wyroku. Wielu moich pacjentów rozpoczynało redukcję tkanki tłuszczowej od wagi ponad 150 kg i zakończyli proces jako osoby o szczupłej sylwetce. Jedną z takich osób jest Agnieszka Galon z Wrocławia, która po redukcji blisko 100 kg pożegnała się na dobre z otyłością olbrzymią. Zdaniem wielu osób zmieniła się nie do poznania… dosłownie!
Zostałam kochanką własnego męża
g1Przez większość życia miałam problemy z nadwagą. Kiedy byłam dzieckiem, mama prosiła pediatrę o pomoc i radę w redukcji mojej wagi. Lekarka przekonywała jednak, że z tego „wyrosnę”.. W wieku 14 lat musiałam stosować sterydy, później doszły inne problemy zdrowotne i konieczność leczenia hormonalnego (które nadal kontynuuję) – to kolejne przyczyny mojego dalszego wzrostu wagi…
Stosowałam różne suplementy z myślą, że tabletka może zdziałać cuda – niestety nie przynosiły żadnego efektu, ale ja miałam „spokojne sumienie”, że coś robię w kierunku utraty wagi. Do tego dochodziły różne diety, w tym od „specjalistów”. Jeśli nie było wyraźnych efektów, po maksymalnie 2-3 miesiącach zarzucałam dietę, nudząc się nią.

Kiedy ważyłam ponad 150 kg, moje dni nie były aktywne. Do rzadkości należały dłuższe spacery z mężem, prowadziłam raczej „kanapowe życie”, omijałam też, jak mogłam, zakupy odzieżowe. Zaczęły doskwierać mi bóle stawów, w szczególności biodra, a przy większym wysiłku także kolan i kręgosłupa.
Kiedyś trafiłam w telewizji na program „Fat Killers. Zabójcy tłuszczu”. Zainspirowała mnie jedna z uczestniczek – Agnieszka, która ważyła 169kg. Pomyślałam, że skoro jej udało się, to ja też mogę schudnąć. Od tej pory zaczęłam zgłębiać temat GACA SYSTEM i Konrada Gacy.
Ostatecznym sygnałem do poważnego myślenia nad redukcją wagi były… porządki w domu. Musiałam klęknąć do szafki pod zlewem po środki czystości – nie mogłam potem wstać z kolan, musiałam przytrzymać się blatu, aby się podnieść. To zaważyło na mojej decyzji o potrzebie zmiany… Rozpoczęłam proces Mądrego Odchudzania w GACA SYSTEM za pośrednictwem platformy online w październiku 2013 z wagą 153 kg! Podczas pierwszej konsultacji usłyszałam sugerowany dla mnie cel wagowy i… roześmiałam się. Już waga 70-80 kg byłaby dla mnie bardzo satysfakcjonująca, ale zejście poniżej 60kg wydawało mi się totalną abstrakcją!
Po dwóch tygodniach procesu i pierwszych zredukowanych kilogramach, zaczęłam nieśmiało wierzyć, że tym razem może mi się udać. Pozostawałam jednak w szoku, że ktoś naprawdę chce mnie aż tak odchudzić. Przy wadze 110 kg wiedziałam już, że nie porzucę tej drogi… Cieszyłam się z każdego straconego kilograma. Marzyłam, aby w końcu zamknąć temat swojej otyłości – raz na zawsze.

Zakończyłam proces odchudzania w grudniu 2015 roku z wagą 54 kg – ostatnio ważyłam tyle chyba w podstawówce… Wszyscy moi bliscy bardzo mnie wspierali – najbardziej chyba cieszyła się mama. Miała pulchne dziecko, któremu mimo starań nie potrafiła pomóc. Moim największym rozmiarem ubrań było 56, a obecnym „standardem” jest 36/38. Ostatnio kupiłam nawet T-shirt… na dziale dziecięcym.
Od jakiegoś czasu moje życie bywa dość zabawne. Schudłam prawie 100 kg – mąż żartuje, że musi mnie teraz szukać w łóżku. Teraz może nosić mnie na rękach bez obaw o swój kręgosłup. Ostatnio sąsiadka zapytała moją mamę, dlaczego mąż rozstał się z „Agnieszką” i na dodatek przychodzi „do nich” z nową kobietą (widziała nas przed domem i nie poznała mnie) – tak zostałam kochanką własnego męża! Dużo osób pyta też, czy jestem „drugą” córką moich rodziców (przecież mają jeszcze tę starszą i grubszą).
Zaszły we mnie ogromne zmiany… Mam teraz bardzo dobrą kondycję i dużo energii do działania. Kupuję ubrania, które mi się podobają… Cieszę się, kiedy ludzie robią wielkie oczy ze zdumienia, kiedy dowiadują się, ile schudłam. Na pewno wzrosła moja samoocena, poczucie własnej wartości i pewność siebie. Wierzę, że każdy może to osiągnąć! Czerpię radość z życia – nie ma teraz dla mnie ograniczeń w żadnej dziedzinie: idę na skok ze Stadionu Miejskiego we Wrocławiu, pojeździć na gokartach bez obaw, że nie zmieszczę się w fotelu. Wróciła mi chęć do życia – chcę zwiedzać, oglądać, szukam nowych interesujących aktywności… Nadrabiam stracone lata, kiedy otyłość zatrzymała mnie na kanapie…
Otyłość to choroba i jest na nią lekarstwo – trzeba, aby to dotarło do świadomości społecznej. Mam nadzieję, że panu Konradowi Gacy uda się dokonać zmiany w myśleniu ludzi w kwestii zdrowia, żywienia i aktywności fizycznej.zaproszenie


Druk materiałów reklamowych

Oferujemy kompleksowy druk najbardziej popularnych materiałów takich jak: Ulotki, Wizytówki, Bannery, Plakaty...

UDOSTĘPNIJ