Jeśli myślałeś, że spokojna Australia jest wolna od koszmaru masowych strzelanin i terroryzmu, doniesienia z Sydney sprawią, że z trwogą spojrzysz na mapę świata.

Do dramatu doszło w minioną niedzielę (14 grudnia 2025 r.) na słynnej plaży Bondi w Sydney, w chwili, gdy członkowie lokalnej społeczności żydowskiej gromadzili się, aby rozpocząć uroczystości związane ze świętem Chanuki. Dwóch uzbrojonych mężczyzn otworzyło ogień w kierunku zgromadzonych, zamieniając popularne i zatłoczone o tej porze miejsce w scenę niewyobrażalnej tragedii.
Bilans ataku jest wstrząsający: według najnowszych danych australijskich władz, w wyniku strzelaniny zginęło co najmniej 16 osób, w tym 10-letnia dziewczynka oraz 87-letni ocalały z Holokaustu. Kilkadziesiąt osób zostało rannych i trafiło do szpitali.
Policja i premier Australii, Anthony Albanese, jednoznacznie określili zdarzenie jako akt antysemickiego terroryzmu, celowo wymierzony w społeczność żydowską. Z doniesień medialnych wynika, że napastnikami byli ojciec i syn, których motywacje miały być inspirowane Państwem Islamskim. Jeden ze sprawców zginął na miejscu, zastrzelony przez funkcjonariuszy.
Wśród chaosu i paniki pojawił się również promyk bohaterstwa. Jeden ze świadków, Ahmed al Ahmed, wykazał się niezwykłą odwagą, obezwładniając od tyłu jednego z zamachowców i wyrywając mu broń. Jego postawa, choć sam został ranny, spotkała się z międzynarodowym uznaniem i pomogła zapobiec jeszcze większej tragedii. Atak w Sydney, będący jednym z najbardziej śmiercionośnych w historii Australii, w kraju o rygorystycznych przepisach dotyczących broni, wstrząsnął światem i wzbudził falę kondolencji ze strony przywódców międzynarodowych.










15°c



